Niedzielne zawody cyklu Letniego Grand Prix na skoczni narciarskiej im. Adama Małysza w Wiśle Malince rozpoczęły - podobnie jak w sobotę - panie. Swoją dominację w ten weekend potwierdziła reprezentacja Słowenii, gdyż po Emie Klinec, tym razem najlepsza okazała się Nika Vodan. Jedyna Polka w drugiej serii, Anna Twardosz, skończyła zawody na miejscu 19.

Po pierwszej serii Nika Vodan prowadziła ze znaczną przewagą (po skoku na odległość 129,5 metrów) i od razu stało się jasne, że jest główną kandydatką do zwycięstwa w niedzielę. Druga na półmetku, Eirin Maria Kvandal z Norwegii traciła do liderki ponad 10 punktów. Druga seria zapowiadała się jednak bardzo interesująco ze względu na kolejne lokaty zajmowane przez zawodniczki. Między wiceliderką a będącymi wspólnie na piątymi miejscu Emą Klinec i Yuki Ito różnica punktowa wynosiła zaledwie 1,9 pkt. Ze skokiem na odległość 110 m, z osiemnastej pozycji do rundy finałowej awansowała Anna Twardosz.

Zmagania na pierwszej serii zakończyła druga z Polek, Kamila Karpiel. Nasza zawodniczka lądowała na 88. metrze. - Potraktowałam te zawody jak trening, docelowo przygotowuję się do innej imprezy. Tymi startami sprawdzam po prostu, w którym miejscu aktualnie jestem - powiedziała po zakończeniu swojego udziału w wiślańskich zawodach Karpiel.

Runda finałowa przyniosła przetasowania w czołówce. Swoją przewagę, co prawda utrzymała Nika Vodan (122 m w finale), ale na 2. pozycji stanęła Yuki Ito (124 i 123 m), 5. po pierwszej serii. Awans na najniższy stopień podium, aż z 7. miejsca zaliczyła druga dzień wcześniej Norweżka Silje Opseth (119 m i 123 m).

- Wczoraj przy pierwszym skoku popełniłam naprawdę duży błąd, dlatego z wczorajszego występu nie mogę być zadowolona. Chociaż drugi skok przyniósł mi już satysfakcję i dał dobrą pozycję przed dzisiejszymi zawodami. Co, do dzisiejszego występu, to szczerze mówiąc, nie wiem jak, ale oddałam trzy bardzo dobre skoki. Widzę, że jestem na dobrej drodze, co bardzo mnie cieszy - podsumowała weekend w Wiśle zwyciężczyni niedzielnego konkursu kobiet, Nika Vodan.