Rywalizacja kobiet zainaugurowała w sobotę 1 sierpnia nie tylko weekend ze skokami narciarskimi w Wiśle, ale i cały tegoroczny cykl Letniego Grand Prix. Ze zdecydowanego zwycięstwa w konkursie indywidualnym na skoczni HS-134 cieszyła się Słowenka Ema Klinec. Z dobrej strony pokazała się Anna Twardosz, która otarła się o czołową ”10”.
Na półmetku sobotniego konkursu wspomniana Ema Klinec prowadziła po skoku na odległość 127,5 metra. Przewagi nie zdołała sobie jednak wypracować komfortowej. Liderka wyprzedzała Norweżkę Silje Opseth (129,5 m) oraz Francuzkę Josephine Pagnier (124 m).
Jak się później okazało, w identycznej kolejności wymienione zawodniczki dzisiejsze zmagania zakończyły, aczkolwiek Słowenka wyraźnie konkurentki zdystansowała, osiągając dokładnie granicę 127 m. - Każde podium jest szczególne. Po dość trudnym roku mam wokół siebie fajnych ludzi, którzy mnie wspierają i wierzą we mnie. Najważniejsze jest teraz pozostać w zdrowiu, aby móc ciężko pracować i się nie poddawać - oznajmiła Klinec.
Opseth (118 m) straciła ostatecznie do triumfatorki aż 16,3 punktu, o jeszcze dwa więcej Pagnier, której zmierzono w finale 123 m. - Cieszę się, że znów tu jestem. Staram się dalej nad wszystkim pracować, żeby oddawać dobre skoki. Jestem już podekscytowana perspektywą zimy i mistrzostw świata - stwierdziła Norweżka. Z kolei Francuzka mówiła po udanym dla siebie konkursie o sporej motywacji: - Miło jest wrócić. Moim celem jest zdobywać punkty i nigdy wcześniej tak zmotywowana nie byłam. Czuję się też coraz pewniej.
Z Polek znacznie lepiej wypadła Anna Twardosz (117,5 m i 121 m), która pomimo awansu w drugiej serii z 15. na 11. miejsce nie była w pełni zadowolona. - Nie był to taki występ, jakiego oczekiwałam. Treningi wyglądają fajnie, ale tu dziś nie do końca mi poszło. Może ten stres zrobił swoje i się za bardzo pojawił - podsumowała najlepsza z biało-czerwonych.
Inna z Polek Kamila Karpiel uzyskała 86 m i nie zdołała zakwalifikować się do decydującej fazy zawodów.
A